RZUTZA3.PL EUROPEJSKIE PUCHARYANWIL-WLOCLAWEK-MELDUJE-SIE-W-FIBA-EUROPE-CUP
Anwil Włocławek melduje się w FIBA Europe Cup
02/10/2025 17:55
Anwil Włocławek wygrywa spotkanie rewanżowe w ramach kwalifikacji do FIBA Europe Cup z BC Bashkimi. Pierwsza połowa dla Włocławian nie była zbyt łatwa, tak na prawdę dopiero w ostatniej kwarcie to zespół trenera Grzegorza Kożana zaznaczył dosadnie swoją obecność na parkiecie. Po tym spotkaniu widać, że przed koszykarzami we Włocławku jeszcze dużo pracy, ale jak mówi stare przysłowie zwycięzców się nie sądzi a Anwil melduje się w fazie grupowe FIBA Europe Cup.
Wyrównana pierwsza kwarta
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gości. Po trójce Lejsona Zeqiriego prowadzili oni już 10-4, stawiając gospodarzom twarde warunki. Anwil szybko zabrał się jednak za odrabianie strat, ale było widać, że ten mecz nie będzie należał do tych łatwych. Gra od początku była fizyczna. Po pierwszych dziesięciu minutach mieliśmy remis 21-21.
Druga kwarta pełna emocji i… błędów
Drugą kwartę dużo lepiej rozpoczął Anwil, a sygnał do ataku dał Michał Kołodziej, który odważnymi akcjami poprowadził gospodarzy do prowadzenia 27-23. Po kolejnych skutecznych akcjach przewaga wzrosła nawet do trzynastu punktów przewagi. Wtedy jednak wydarzył się kluczowy incydent faul dyskwalifikujący Isiaha Muciusa. Zawodnik Anwilu po straconych punktach rzucił piłką w głowę rywala, a sędziowie po wideoweryfikacji usunęli go z gry. Ten moment odmienił obraz meczu. Bashkimi złapało wiatr w żagle i zaczęło odrabiać straty. Choć do przerwy Anwil prowadził 46-42, to to goście z Kosowa mieli psychologiczną przewagę (w pierwszym spotkaniu +5 dla zespołu z Kosowa). W statystykach najlepiej prezentował się Mucius (9 punktów), a po stronie Bashkimi wyróżniał się De’Quon Lake (8 punktów).
Szarpana trzecia kwarta
Po przerwie gospodarze wrócili na parkiet z ogromną energią. Twarda defensywa i doping Hali Mistrzów sprawiły, że Bashkimi gubiło się zarówno w ataku, jak i w obronie. Po pięciu minutach gry Anwil prowadził 57-46 i wydawało się, że powoli to Anwil zaczyna dyktować swoje warunki gry. Jednak po czasie wziętym przez Igora Jovovicia goście ponownie wrócili do gry i po punktach De’Quon Lake’a przewaga stopniała do zaledwie trzech punktów. Ostatecznie trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 64-59. Gra była szarpana, a Anwil nie potrafił jeszcze zbudować bezpiecznej przewagi.
Fajerwerki w Hali Mistrzów
Decydująca odsłona zaczęła się od mocnego akcentu Dawida Słupińskiego, który trafił spod kosza i dołożył trójkę. To poderwało publiczność i całą drużynę. Chwilę później AJ Slaughter popisał się wejściem z faulem, a potem dołożył rzut zza łuku i Anwil prowadził już 77-62. Goście kompletnie gubili się w ataku, a kolejne błędy były bezlitośnie wykorzystywane przez włocławian. Trójka Michała Michalaka na pięć minut przed końcem (80-62) praktycznie rozstrzygnęła losy rywalizacji. W końcówce błyszczał także Elvar Fridriksson, który imponował przede wszystkim pracą w obronie. Ostatecznie Anwil wygrał to spotkanie 93-71.
Najlepszym punktującym po stronie Anwilu był Michał Michalak, który zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów. Z bardzo dobrej strony pokazał się również Elvar Fridriksson. Choć jego statystyki punktowe nie są imponujące, to Islandczyk wykonał tytanową pracę w obronie. Po stronie zespołu gości najwięcej punktów rzucił Isaiah Cousins (16).
Znamy rywali Anwilu w fazie grupowej
Awans stał się faktem, a dziś oficjalnie dowiedzieliśmy się z kim Anwil zmierzy się w fazie grupowej FIBA Europe Cup. Rottweilerów czekają atrakcyjne mecze z zespołami z Niemiec, Grecji i Kosowa:
Basketball Löwen Brunszwik
PAOK Saloniki
Trepça Mitrowica